Napisane przez: mum | 13 sierpnia 2015

Trzy świnki – wersja by Tymon

Od kilkunastu dni Polską rządzi upał. Nie narzekam, bo ciepło lubię, w domu jakoś da się przeżyć, ale bywają momenty, że jest ciężko. Na przykład na zakupach, rozgrzanym parkingu, w mieście… Wracamy wspólnie z dziećmi ze wspomnianych zakupów. Jestem padnięta od słońca, dźwigania toreb i zapakowywania ich do rozgrzanego samochodu. Przed drzwiami do domu instruuję dzieci:

– Idźcie do cienia do ogródka, ja wrzucę zakupy do lodówki i do Was przyjdę – dostali butelki z piciem do rąk i pobiegli.
Ja w pędzie wrzucam co muszę do lodówki łapiąc chłodniejsze powietrze w domu. Po chwili wpada Lenka:
– Mamo, a kiedy przyjdziesz i nas pohuśtasz?
– Lenka, proszę Cię, idź do ogrodu, zaraz przyjdę.
Za 14 sekund przychodzi Tymek:
– Mamo, a Lena mi zabrała wędkę.
– Proszę się nie kłócić, mało macie zabawek żeby sprzeczać się o jedną wędkę? – tłumaczę pytająco.
W amoku upycham wszystko po szafkach, już zaczynam mieć dość. Włożyłam jogurt grecki do szuflady z przyprawami. Kurczę to nie tu!
Za dosłownie 5 sekund wpadają we dwójkę do domu:
– Maaamoooo a czy mogę teraz chrupki? – pyta Lena
No zaraz oszaleję, nie mogę skupić myśli, a oni nie mogą wytrzymać jednej minuty na dworzu?
– Posłuchajcie mnie! – mówię już podniesionym tonem – ja teraz rozpakowuję zakupy, wy musicie się zająć sobą. Zaraz do Was przyjdę i będziemy razem wymyślać zabawy, kąpać się w basenie. Proszę iść na dwór i na mnie czekać. Tylko w przypadku bardzo pilnym można przyjść do mnie, jak na przykład ktoś się uderzy, ktoś chce do toalety albo jak boicie się dużego owada, rozumiecie? – pytam
– Taaaak – skulili uszy po sobie i wyszli
Zbliżam się z zakupami do końca, upijam łyk ciepłej wody. Brrr. To nie było smaczne…
No nie wierzę, kolejne 9 sekund, do kuchni wchodzi Tymon. Zaraz się zagotuję od wewnątrz. Biorę głęboki oddech. Co on chce? – myślę sobie
– Maaamooo…
– Słucham? Czy to, o co chcesz zapytać, to coś ważnego? – pytam
– Taaak – odpowiada
– No to słucham – patrzę na niego i czekam na jakąś bombę.
– Maamoo… A czy nasz dom jest zbudowany z cegieł?

🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂
Uwierzcie mi. Parsknęłam śmiechem.

Reklamy

Responses

  1. Proponuje pisać tak krótkie teksty dla kabareciarzy,bo to co oni tworzą w połowie nie śmieszą,jak te na blogu. Prawie spadłam z krzesła TAKA puenta! A to tylko c’ est la vie tzw.”real” śmieszy,wystarczy dostrzec i odpowiednio formułować. Proste i okropnie trudne.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: